Rosyjska dusza

Idź do spisu treści

Menu główne

Dusza i ciało

Mikołaj Gumilew

Душа и тело
Николай Гумилёв

I  
Над городом плывет ночная тишь,
И каждый шорох делается глуше,
А ты, душа, ты всё-таки молчишь,
Помилуй, Боже, мраморные души.

И отвечала мне душа моя,
Как будто арфы дальние пропели:
«Зачем открыла я для бытия
Глаза в презренном человечьем теле?

Безумная, я бросила мой дом,
К иному устремясь великолепью,
И шар земной мне сделался ядром,
К какому каторжник прикован цепью.

Ах, я возненавидела любовь —
Болезнь, которой все у вас подвластны,
Которая туманит вновь и вновь
Мир, мне чужой, но стройный и прекрасный.

И если что еще меня роднит
С былым, мерцающим в планетном хоре,
То это горе, мой надежный щит,
Холодное презрительное горе.»

II
Закат из золотого стал как медь,
Покрылись облака зеленой ржою,
И телу я сказал тогда: «Ответь
На всё провозглашенное душою».

И тело мне ответило мое,
Простое тело, но с горячей кровью:
«Не знаю я, что значит бытие,
Хотя и знаю, что зовут любовью.

Люблю в соленой плескаться волне,
Прислушиваться к крикам ястребиным,
Люблю на необъезженном коне
Нестись по лугу, пахнущему тмином.

И женщину люблю… Когда глаза
Ее потупленные я целую,
Я пьяно, будто близится гроза,
Иль будто пью я воду ключевую.

Но я за всё, что взяло и хочу,
За все печали, радости и бредни,
Как подобает мужу, заплачу
Непоправимой гибелью последней.

III
Когда же слово Бога с высоты
Большой Медведицею заблестело,
С вопросом: «Кто же, вопрошатель, ты?»
Душа предстала предо мной и тело.

На них я взоры медленно вознес
И милостиво дерзостным ответил:
«Скажите мне, ужель разумен пес,
Который воет, если месяц светел?

Ужели вам допрашивать меня,
Меня, кому единое мгновенье —
Весь срок от первого земного дня
До огненного светопреставленья?

Меня, кто, словно древо Игдразиль,
Пророс главою семью семь вселенных
И для очей которого, как пыль,
Поля земные и поля блаженных?

Я тот, кто спит, и кроет глубина
Его невыразимое прозванье:
А вы — вы только слабый отсвет сна,
Бегущего на дне его сознанья!


Dusza i ciało
Przekład: Tadeusz Rubnikowicz

I
Nad miastem płynie nocnej ciszy tren
I każdy szmer zanika w ciemnej głuszy,
Dusza zamilkła pogrążona w sen,
Ułaskaw, Boże, marmurowe dusze.

Gdy odezwała się po długim śnie,
To jakby z dali płynął dźwięk kapeli:
„Dlaczego los namówił niegdyś mnie
Do bytu we wzgardzonym ludzkim ciele?

Ja, niedorzeczna, porzuciłam dom,
Nęcona  niezwykłymi rozkoszami
I kula ziemska mi się stała tą,
Z którą skazaniec skuty kajdanami.

Ach, miłość dla mnie, jest przymiotą złą —
Choroba, której wszystkie z was oddały,
Która tumani bałamutną grą
Świat, dla mnie obcy, mimo że wspaniały.

I jeśli ze mną coś wspólnego ma
Przeszłość, która pobrzmiewa w gwiezdnym chórze,
To ból, który przytłacza mnie do cna,
Chłodny, kłujący, niczym kolce róży.”

II
Czerwienią zmierzch zabarwił nieba tło,
Obłoki zaś okryła rdza zielona
I ciału powiedziałem: „Skwituj to,
O czym mówiła dusza zniechęcona”.

Odpowiedziało moje ciało tak:  
„Choć czuję krwi gorącej pulsowanie
Wciąż nie wiem, co oznacza życia fakt,
Lecz dobrze wiem, z czym wiąże się kochanie.

Lubię wpatrywać w bystrą, rzeczną toń,
Wsłuchiwać się w podniebny krzyk jastrzębi,
Lubię, gdy mnie nieujeżdżony koń
Niesie po łące, gdzie się opar kłębi.
 
Kocham kobietę… Gdy całuję ją
Patrząc w zalotnie zawstydzone oczy
Czuję się tak, jakby mnie raził grom,
Lub pił ze źródła, które słodycz toczy.

Za wszystko, co już mam lub mi się śni,
Za smutki, za radości i za zdrady,
Zapłacę tak, jak honor każe mi
Garściami monet ostatniej zagłady.

III
Lecz kiedy z niebios się odezwał Bóg
I Słowo Wielkim Wozem zabłyszczało,
Z pytaniem: „Kto nas przesłuchiwać mógł?”
Przede mną stała dusza oraz ciało.

Łaskawie na nich swój przeniosłem wzrok,
Zuchwałym udzielając odpowiedzi:
„Powiedzcie, czy tak psa urzeka mrok,
Że wyje, kiedy księżyc jasno świeci?

Wy może chcecie przesłuchiwać mnie,
Mnie, dla którego nic już się nie zmienia -
Od czasu, gdy zabłysły ziemskie dnie
Do czasu ognistego zakończenia?

Mnie, który niczym drzewo Yggdrasil,
Stałem się ojcem dla siedmiu wszechświatów
I dla którego oczu niczym pył,
Są ziemskie sprawy i sprawy zaświatów?

Ja ten, co śpi, i głębia chroni mu
Niewyrażalny stan jego boskości:
A wy - wy tylko słaby odblask snu,
Ukryty w głębiach jego świadomości!


Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego