Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Rosyjska dusza

Idź do spisu treści

Menu główne

Jasnowłosa

Różne

Девушка из маленькой таверны
Дворовая песня

Девушку из маленькой таверны
Полюбил суровый капитан
За глаза пугливой дикой серны,
За улыбку, как морской туман.
Полюбил за пепельные косы,
Алых губ нетронутый коралл,
В честь которых бравые матросы
Осушили не один бокал.

Каждый год, с апрельскими ветрами,
Из далеких океанских стран,
Белый бриг, наполненный дарами,
Приводил суровый капитан.
С берегов, похожих на игрушки,
Где коврами стелются луга,
Для нее скупались безделушки,
Ожерелья, кольца, жемчуга.

А она с улыбкой величавой
Принимала ласки и привет,
Но однажды гордо и лукаво
Бросила безжалостное - нет...
Он ушел, суровый и жестокий,
Не сказав ни слова в этот миг,
А наутро в море на востоке
Далеко маячил белый бриг.

И в тот год с весенними ветрами
Из далеких океанских стран
Белый бриг, наполненный дарами,
Не привел красавец капитан.
Девушка из маленькой таверны
Целый день сидела у окна,
И глаза пугливой дикой серны
Налились слезами дополна.

И никто не понимал в июне,
Почему в заката поздний час
Девушка из маленькой таверны
Не сводила с моря грустных глаз.
И никто не понимал в июле,
Даже сам хозяин кабака:
Девушка из маленькой таверны
Бросилася в море с маяка.

Так погибли пепельные косы,
Алых губ не тронутый коралл,
В честь которых бравые матросы
Осушили не один бокал.


Jasnowłosa z maleńkiej tawerny
Przekład: Tadeusz Rubnikowicz

Jasnowłosej, z maleńkiej tawerny,
Chwat - kapitan serce swoje dał,
Za cudowne oczy dzikiej sarny,
I za uśmiech, jak pieszczota fal.
Za korale ust, pokochał szczerze
I za jej, jak len, warkocze dwa.
Na cześć których dzielni marynarze,
Osuszali kufle aż do dna.

I od lat, z wiatrami wiosennymi,
Z miejsc odległych, gdzie się kończy świat,
Biały bryg, z darami bezcennymi,
Przyprowadzał nasz kapitan-chwat.
Z wysp dalekich, krain niezbadanych,
Dokąd rzucał go niesforny wiatr,
Wiózł ładunki skarbów nieprzebranych,
Cuda, jakich tu nie widział świat.

Przyjmowała dary te łaskawie,
Aż pewnego dnia, podnosząc głos,
Nie! – rzuciła z miną wielkiej damy,
Myśląc, że wygrała życia los…
Odszedł dumny, machnął tylko ręką,
Z życia jej na zawsze także znikł,
Bo o świcie, hen, na widnokręgu,
W sinej mgle majaczył biały bryg.

Nigdy już, z wiatrami wiosennymi,
Z miejsc odległych, gdzie się kończy świat,
Brygiem, wraz z darami bezcennymi,
Nie przypływał nasz kapitan-chwat.
Jasnowłosa, z maleńkiej tawerny,
W sercu ból skrywała w każdy dzień,
Oczy bojaźliwej, dzikiej sarny,
Niczym mgła, przysłonił smutku cień.

Nikt nie wiedział, czemu nieodmiennie
Do zachodu słońca, każdy raz,
Jasnowłosa, z brzegu, przy tawernie,
W morze wpatrywała cały czas.
I mówili ludzie: - „Jaka strata
I młodego życia bardzo żal!”
Gdy z latarni morskiej, z końcem lata,
Z żalu się rzuciła w kipiel fal.

Nikt już nie zobaczy ust korali,
Znikły też warkocze jasne dwa,
Na cześć których, marynarze pijani,
Osuszali kufle aż do dna.


Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego