Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Rosyjska dusza

Idź do spisu treści

Menu główne

Ta ulica jest mi znajoma

Sergiusz Jesienin

Эта улица мне знакома
Сергей Есенин

Эта улица мне знакома,
И знаком этот низенький дом.
Проводов голубая солома
Опрокинулась над окном.

Были годы тяжелых бедствий,
Годы буйных, безумных сил.
Вспомнил я деревенское детство,
Вспомнил я деревенскую синь.

Не искал я ни славы, ни покоя,
Я с тщетой этой славы знаком.
А сейчас, как глаза закрою,
Вижу только родительский дом.

Вижу сад в голубых накрапах,
Тихо август прилег ко плетню.
Держат липы в зеленых лапах
Птичий гомон и щебетню.

Я любил этот дом деревянный,
В бревнах теплилась грозная морщь,
Наша печь как-то дико и странно
Завывала в дождливую ночь.

Голос громкий и всхлипень зычный,
Как о ком-то погибшем, живом.
Что он видел, верблюд кирпичный,
В завывании дождевом?

Видно, видел он дальние страны,
Сон другой и цветущей поры,
Золотые пески Афганистана
И стеклянную хмарь Бухары.

Ах, и я эти страны знаю -
Сам немалый прошел там путь.
Только ближе к родимому краю
Мне б хотелось теперь повернуть.

Но угасла та нежная дрема,
Все истлело в дыму голубом.
Мир тебе - полевая солома,
Мир тебе - деревянный дом!


Ta ulica jest mi znajoma
Przekład: Tadeusz Rubnikowicz

Ta ulica jest mi znajoma
I znajomy niziutki ten dom.
Pożegnania błękitnawa słoma
Rozwichrzyła się nad oknem.

Były lata znaczone klęską,
Lata krewkich, szalonych sił.
Przypomniałem pacholęctwo wiejskie
I czym dla mnie wiejski błękit był.

Za nic mam sławę i żywot uroczy,
Sławy zwykle bezowocne są.
Teraz zaś, kiedy zamknę oczy,
Widzę tylko mój rodzinny dom.

Widzę ogród błękitem skropiony,
Przy opłotku sierpień cicho śpi.
Dzierżą lip zieloniutkie szpony
Ptasi gwar, który w liściach drży.

Domek z bali kochałem serdecznie,
W zmarszczkach bierwion tliła się moc,
Piec nasz dziko i jakoś dziwacznie
Wył w ponurą i deszczową noc.

Gromki głos i lament koszmarny,
Jakby o kimś poległym, żywym.
Co on widział, wielbłąd ceglany,
W tym zawodzeniu deszczliwym?

Chyba, widział w dalekim on kraju,
Ziem kwitnących sny niedościgłe,
Lśniące złotem piaski Afganistanu
I Buchary miraże zastygłe.

Ach, ja też widziałem te ziemie -
Sam niemało przeszedłem dróg.
Tylko teraz hołubię nadzieję,
Że powrócę na rodzinny próg.

Ale zgasła już ta tkliwa koma,
Pochłonięta błękitnawą mgłą.
Pokój tobie - wypłowiała słoma,
Pokój tobie - drewniany dom!


Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego